
"Spotkanie kogoś, kogo pokocha się z wzajemnością, jest wspaniałym uczuciem. Ale spotkanie bratniej duszy jest uczuciem chyba jeszcze wspanialszym. Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy tobie zawsze, bez względu na wszystko. Podobno nic nie trwa wiecznie, ale ja mocno wierzę w to, że czasami miłość trwa nawet wtedy, kiedy ukochana osoba odejdzie."
P.S Kocham Cię.
Ona była dziewczyną , która nie potrafiła docenić siebie. Bardzo skromną z wieloma kompleksami , aczkolwiek ciągle uśmiechnięta i otwartą na nowe znajomości. Nie wiedziała, że wakacje tak wiele zmienią w jej życiu. Był koniec lipca, rodzice zaproponowali, by dorobiła sobie pracując przy zbiorze produktów. Słyszała to od Nich od zimy. Jednak z czasem zrozumiała, że mają rację, że będzie mogła wydać zdobyte pieniądze na ciuchy lub buty, które przecież uwielbia. Szukała , szukała i w sumie propozycja pojawiła się sama. Pewnego późnego popołudnia usłyszała telefon. To była jej przyjaciółka. Słucham ? Mam dla Nas pracę jednak musimy być tam już za godzinę. Nie miała nic przeciwko, była bardzo szczęśliwa. Szybko przebrała się, wyciągnęła rower i była gotowa do drogi. Kierowały Nią różne uczucia, od strachu przed czymś nowym, nieznanym po podekscytowanie a wreszcie radość. O umówionej godzinie pojawiły się na miejscu. Wjechały w bramę ogrodową, otworzyły drzwi od obszernej stodoły , która służyła jako miejsce pracy dla kilku kobiet i wjechały. Rozejrzały się troszkę i wtedy ich oczom ukazał się wysoki, opalony , brunet z małym chłopczykiem. Nie chciały sprawić wrażenia źle wychowanych dlatego podeszły i się przedstawiły. Chłopak był bardzo tajemniczy nie chciał podać swojego imienia. Zaintrygowane dziewczyny za cel główny ustanowiły sobie dowiedzieć się jak ono brzmi. Po około dwudziestu minutach pojawił się ich potencjalny pracodawca. Zabrały koszyki , wsiadły na przyczepę i pojechali w piątkę pracować. Na początku wydawało się to bardzo trudne. Ich zadaniem było zbieranie tylko dużych warzyw. Z każdą chwilą wprawiały się i szło im to coraz lepiej. Po godzinie pracy nadeszła pora na przerwę. To właśnie wtedy miała okazję przyjrzeć się nowo poznanemu koledze. "Bezimienny" miał hebanowe, kręcone włosy, opalone ciało, niesamowite spojrzenie, oraz to co sprawiło , że nie umiała mu się oprzeć : szeroki, szczery, prześliczny uśmiech. Miał w sobie coś co sprawiało , że bardzo dobrze czuła się w jego towarzystwie. Postanowiła poznać Go lepiej. Pozostały czas na polu minął w mgnieniu oka, nawet nie zauważyła kiedy. Wracały właśnie do domu , gdy jej towarzyszka rozpoczęła temat. Nie sądzisz, że młodzieniec , który pomagał nam jest bardzo przystojny ? Widziałaś jak się do mnie uśmiechał ? Może warto byłoby się za Niego zabrać ? Ona przytaknęła tylko i postanowiła nie kontynuować tego tematu, wiedziała jednak, że od niego nie ucieknie. Dobrze znała swoją koleżankę należała do tych , które łatwo nie odpuszczają. Kiedy wróciła do domu wzięła szybką kąpiel, wyszła na spacer z psem i wykończona położyła się do łóżka, włączyła ukochaną playliste z romantycznymi piosenkami. Leżała i przyłapała się na tym, że jej myśli uciekają gdzieś daleko. Były tam gdzie brzmiał melodyczny głos, gdzie słychać było śmiech, był tam gdzie widziała silne męskie dłonie...Przecież Ona ciągle myślała o wcześniej poznanym koledze. Nie wiedziała kiedy usnęła. Obudziła się następnego dnia bardzo późno. Zjadła lekkie śniadanie. Po umyciu się , uszykowaniu do wyjścia wybrała się na spacer. Towarzyszyła jej ta sama osoba co poprzedniego dnia. Dziewczyny spacerowały kilka godzin, grały w siatkówkę , robiły zdjęcia, cieszyły się po prostu czasem wolnym. Nadeszła wreszcie godzina siedemnasta,czyli czas na obowiązki. Po raz kolejny pojechały w to miejsce co wczoraj. W jej głowie ciągle krążyła tylko jedna myśl. Czy będzie tam On ? Czy znów Go zobaczy ? Nie zawiodła się. Przyszedł również. Przywitali się na zasadzie cześć , cześć. Chwilę później już wzięli się do roboty. Jednak tym razem zauważyła coś niepokojącego , dogadywał się coraz lepiej z bliską jej osobą. Z jednej strony życzyła kumpeli wszystkiego co najlepsze, ale z drugiej poczuła drobne ukłucie . Czyżby to zazdrość ? Nie to niemożliwe znają się zaledwie dwa dni i nie może nikomu zazdrościć. Minęły dwa tygodnie. Poznali się bardzo dobrze. Cała trójka potrafiła się wspólnie śmiać, rozmawiać. Jak się okazało miał na imię Mateusz. Dziewczyna codziennie myślała o Nim coraz więcej jednak co z tego, skoro znajoma była zakochana po uszy ? Nie mogła zrobić jej przykrości . Nie chciała konkurować. Postanowiła odsunąć się na drugi plan i zostać po prostu dobrą koleżanką ich obojga. Sama nie wie co zmieniło się nagle pewnego dnia. Zalogowała się na portalu społecznościowym. Przeglądała zdjęcia , komentowała. Nagle zauważyła, że pojawił się on. Był dostępny, nie wie sama co się stało, co nią kierowało , ale postanowiła napisać. Zaczęła od zwykłego hej i rozmowa się niespodziewanie rozkręciła. Rozmawiali przez dłuższy czas, jednak musiała wyłączyć komputer. Używając drobnego podstępu zdobyła jego numer telefonu. Od tego momentu miała przewagę. Z dnia na dzień stawał się dla Niej coraz ważniejszy jednak był ktoś kto stał między Nimi. Jej bliski przyjaciel. Nadszedł początek sierpnia i tradycyjne na wsi " dożynki ". Miały One miejsce w jej wiosce. Kobietki uszykowały się pomalowały i ruszyły w stronę sali. Nagle zatrzymał się obok nich samochód szefa. Wysiadł z Niego , jego najmłodszy syn i postanowił im towarzyszyć. Na miejscu pasażera siedział On. Uśmiechnęła się i zawiedziona tym, że Go nie będzie poszła dalej. Zabawa upływała znakomicie. Młody okazał się rewelacyjnym tancerzem. Nikt nie mógł się nadziwić jak świetnie tańczą. W najmniej oczekiwanym momencie przyjechał Roman z przyjaciółmi. Podszedł do Niej przywitał się i zaprosił na parkiet. Zabawa trwała. Zmęczona wyszła na dwór. Zobaczyła swojego pracodawcę podeszła i przyłączyła się do rozmowy. Uczestniczyli w niej rodzice jej przyjaciółki, przyjaciółka a także Mateusz. Bardzo ucieszyła się na jego widok. Chciała mu powiedzieć jak bardzo jej się podoba. Niestety nie odważyła się. Zabrakło jej odwagi. Mimo , że doszło między Nimi do poważnej rozmowy nie umiała się przyznać. Bała się odrzucenia. Rozmowa zakończyła się nie zbyt miło jednak chłopak pamiętał o buziaku, którego jej obiecał. Swoim zawadiackim głosem zapytał ,gdzie chciałaby go dostać wskazała na prawy policzek i poczuła jego usta. Czuła jakby w brzuchu zagnieździło się jej stado motyli, zaczerwieniła się na szczęście było już ciemno. Tego wieczoru uświadomiła sobie, że się w Nim po prostu zakochała. Jednak nie chciała dawać tego po sobie poznać. Miała wrażenie , że jest za młoda, że taki wspaniały mężczyzna może mieć każdą i nie wybierze przecież pięć lat młodszej nastolatki. Sierpień był coraz cieplejszy. Tego dnia pojechali do pracy zdecydowanie wcześniej. Zrywali w godzinach , w których słońce świeci najintensywniej. Żar lał się z nieba dlatego dziewczyny odważyły się na zdjęcie koszulek, chciały się opalić. Jednak to nie był dobry pomysł. Kiedy wróciła do domu wskoczyła do wanny, a wychodząc z niej ogarnął ją ból. Jej plecy były całe czerwone. Bardzo piekły. Napisała do Niego ,żeby dowiedzieć się czy jego też czasami nie spiekło. Tak jak myślała miał ten sam problem. Całkiem przypadkowo i żartobliwie napisała, by przyszedł do Niej to posmarują sobie wzajemnie plecy. Nie sądziła ,że do spotkania dojdzie a jednak. To miała być ich taka pierwsza ,,randka". Planowała wiele na ten wieczór, jednak gdy tylko się pojawił straciła całą śmiałość. Przez dwie godziny oglądali zdjęcia niewiele rozmawiając. Po jego wyjściu wyzywała się od idiotek. Miała taką okazję, teraz ją pewnie wyśmieje i to będzie koniec ich znajomości. Nie stało się tak . Z dnia na dzień łapali lepszy kontakt. Zbliżał się koniec wakacji. Był to dokładnie 25 sierpnia. Spotkali się w połowie drogi pomiędzy ich domami. Zobaczył ją , podszedł , chwycił za rękę, przytulił wiedziała co to oznacza. Od tego momentu tworzyli nierozłączną całość. Spacer okazał się spacerem po marzenia. Do tej pory spacerują razem. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Bywają kłótnie i nieporozumienia, ale dziś po prawie ośmiu miesiącach ich związku obydwoje wiedzą, że nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Kochają się bardzo mocno. On stał się jej oczkiem w głowie, rozjaśnia każdy jej dzień, dodaje jej nadziei , pociesza, motywuje, gdy nie ma już na nic ochoty. Ona stara się być dla Niego oparciem każdego dnia. Stara się być partnerką na dobre i na złe. Są dla siebie stworzeni takie słowa usłyszała od Kogoś i tego się trzymają.
Wpis dedykuję mojemu ukochanemu. Jest to historia naszej miłości. W rzeczywistości była ona bardziej rozbudowana, aczkolwiek resztę postanowiłam pozostawić tylko dla nas. Nie chciałabym się tym po prostu dzielić. Jeżeli dobrnęliście do końca Dziękuje Wam serdecznie za poświęcony czas i chwilę uwagi. Może też chcielibyście pochwalić się waszymi związkami ? Komentarze są do waszej dyspozycji. Tymczasem życzę miłej nocy i kolorowych snów.
Ps. Jutro już mamy piątek. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz